2 lis 2014

Lustro




Lepsze jest to, na co oczy patrzą, niż niezaspokojone pragnienie. To również jest marność i pogoń za wiatrem. To, co jest, zostało już dawno nazwane, i postanowiono, czym ma być człowiek: toteż nie może on z tym się prawować, który mocniejszy jest od niego. (Ks. Koheleta / Ks. Kaznodziei Salomona 6:9-10, Biblia Tysiąclecia)

Od pewnego czasu czytam mądrości Salomona. Polecam przekład Biblii Tysiąclecia, Stary Testament jest w niej chyba najdokładniej przetłumaczony. Zachwycają mnie i ujmują te rozumne pouczenia, wciąż życiowe, ponadczasowe. Czytając je, przeglądam się w nich jak w lustrze. Raz widzę głupotę, raz mądrość, dwie główne bohaterki tych salomonowych kazań i przypowieści. Ile z nich jest we mnie..? 

Niestety zazwyczaj nie lubimy, gdy ktoś nam mówi jak mamy żyć, nie lubimy napomnień, a i rady nie zawsze przyjmujemy ochoczo. Lubimy żyć tak jak dusza nasza pragnie i pożąda. Modnie jest być niezależnym, niepokornym, nieuległym. Nie podoba mi się ta moda. Moda, która paradoksalnie unika zwierciadła. Woli nie wiedzieć jak naprawdę wygląda. Podważa wszelką prawdę, nie znosi absolutów. Nie ma w niej nic pewnego, żadnej silnej prawdy, na której można się oprzeć. Wolę być niemodna. Czuję się szczęśliwa z tą "niemodnością". Żyję z wewnętrznym pokojem, pokojem z Bogiem, ze sobą samą, ludźmi wokół, z życiem moim całym, codziennością i niecodziennością. 

Wierzę, że Bóg istnieje i widzi moje serce. Nawet jeśli w oczach innych nie zawsze znajduję zrozumienie, On mnie rozumie, bo widzi od środka. Wierzę, że Pismo Święte jest Jego słowem, listem, przesłaniem do mnie. Kiedy się gubię sama ze sobą te Słowa wyprowadzają mnie na prostą. Nie zawsze wszystko rozumiem, ale zawsze znajduję coś, co mówi wprost do głębokości mojego serca. Lubię zwierciadło Jego mądrych i głębokich słów. Z ufnością do niego podchodzę, bo wiem, że odbija właściwie. Nie boję się, że przekłamie, zniekształci. Wiem, że jest Prawdą.


Dziś rozmyślam o moich "niezaspokojonych pragnieniach".. Myślę o prostym życiu, docenianiu tego co się ma i zachwycie nad tym, co jest. Dusza odpoczywa, gdy umie tak żyć. Męczy się, gdy ciągle goni próbując uchwycić to, czego nie ma, a chciałaby mieć (choć żyć bez tego też można szczęśliwie). Oduczam się porównywania, uczę wdzięczności. Każde życie ma swoją drogę. Niech droga moja będzie dla mnie najpiękniejsza. Nie chcę skupiać się na tym, że ktoś obok ma być może piękniej, łatwiej, przyjemniej. Takie myśli zabierają miejsce wdzięczności i pokorze. Rozpychają się, mnożą i pączkują, a potem już tylko pędzę, biegnę próbując złapać i zaspokoić  coraz to nowe "must have" i "must be". Aż w końcu łapię się na tym, że biegnąc tak za moimi wciąż niezaspokojonymi pragnieniami zgubiłam szczęście, pokój, radość, zachwyt, przeoczyłam niepowtarzalne chwile, rodzinę, przyjaźnie, miłość.. 

Lepsze jest to, na co oczy patrzą, niż niezaspokojone pragnienie.


2 komentarze:

  1. To prawda, Eluś - też to przerobiłam i dlatego celebruję to, co jest:) Bo jest piekne, bo jest - coś jest kochane dla samego swego istnienia, i to istnienie jest jedynym powodem i zarazem skutkiem miłości. życie:) Miło cię widzieć w lustrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to ujęłaś :) A zdjęcie trochę dawne, nie miałam nowszego "w lustrze". Do zobaczenia w realu :)

      Usuń