24 paź 2015

Wnętrza


Siedzę w pociągu relacji Poznań - Gliwice. Jadę do siostry. W tym tygodniu wybrałam aż dwa dni urlopu. Co za przepych :) Jadę i myślę sobie o artykule z czasopisma Weranda. Artykuł szczodrze wypełniony pięknymi fotografiami opowiada o sołackiej kamienicy. Sołacz to tam, gdzie pracuję, dzielnia prestiżowa, z historią, wsławiona obecnoscią znamienitych person, taka arystokracja pośród mieszczaństwa Poznania. Najbardziej lubię ją za urocze wąskie uliczki obsadzone majestatycznymi akacjami pamiętającymi chyba czasy moich pradziadków. Spomiędzy akacji, za ażurowymi płotami, prześwitują zabytkowe, zazwyczaj jednorodzine kamienice. I oto jedna z nich stała się właśnie tematem tegoż artykułu. Rozpoznałam ten dom, choć autor nie podał szczegółowego adresu. Wyróżnia się szarobłękitnymi okiennicami. Obserwowałam jego przemianę z zapomnianego i zaniedbanego do zadbanego i kochanego. Aż miło na sercu.. Nigdy jednak nie widziałam jego wnętrza. Artykuł odsłonił nieco jego granatowe, taftowe zasłony. Z przyjemnością zajrzałam.. A tam..

Cuda! Piękniej i bogaciej niż w niejednym show roomie, czy we wnętrzach sklepu Almi Decor. Misternie urządzone pokoje pełne są, dosłownie pełne drogich pamiątek z różnych stron świata. Zabytkowe lustra z Toskanii to chyba mój faworyt. Ściany, podłogi, sufity opływają w luksusy. Jest aż gęsto i ciężko w powietrzu od tego przepychu, bardzo zresztą gustownego. Kto by pomyślał, zapomniana, stara kamienico, że staniesz się iście królewskim dworkiem. Tuż obok mnie..

I tu wróciłam myślami do mojej przemeblowanej sypialni. Żadnych taftowych zasłon, luster z Toskanii.. Czy mam się czuć nieszczęśliwą i pospolitą mieszczanką? Ależ ja w swoim pokoju z łazienką czuję się wręcz luksusowo. Ograniczona? Wręcz przeciwnie, światła i wolna. Uboga? Przecież stać mnie na wszystko ;)

Nie ma we mnie ani kszty żalu czy zazdrosci, gdy przeglądam strony artykułu o kamienicy - odrzuconym kopciuszku, który stał się królewną wśród budynków Sołacza. Cieszy się oko i karmi dusza pieknymi fotografiami. Może dlatego, że prawdzwie bogata czuję się od środka, bardzo wartościowa, bezcenna. Dobrze mi z tym przepychem. Za zasłonami powiek ukrywam bogate wnętrze. Szczęście, miłość, pokój i radość zdobią pokoje duszy. Przestrzeń uświetnia obecność najznakomitszej persony na świecie.. Bóg, Stworzyciel wszystkiego, Król Królów, Mistrz.

Prawdziwie bogaci stajemy się od środka. Wtedy naszego statusu nie podnoszą wnętrza art déco, ani nie umniejszają mebele z Ikei :) Nic nam nie zagraża, umiemy oddać i przyjąć, połyskiwać w świetle reflektorów lub stać w cieniu. Zawsze bezpieczni, wolni od presji opinii publicznej. Nie mam nic przeciwko posiadaniu różnych bogactw, nieruchomości, samochodów, jachtów. Przywykłam już do bogactwa, z tym zewnetrznym czułabym się równie znakomicie :) Oby tylko umieć mądrze nim zarządzać. Oby nie oddać mu swego serca.. gdyż oznaczałoby to prawdziwe bankructwo...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz