Za mną kilka dni urlopu, przede mną sporo pracy.. aż do świąt, na które teraz już tylko czekam. W ostatni weekend wraz ze znajomymi znowu odwiedziliśmy Herrnhut. Miejscowa wspólnota chrześcijańska [przy tzw. Jesus Haus] zorganizowała 100 godzin nieustannej modlitwy i uwielbienia [uwielbienie czyt. wyrażanie swojej czci i miłości do Boga poprzez śpiew, granie i taniec]. Przyjachało wiele grup muzycznych z różnych stron świata, było wielokulturowo, wielodenominacyjnie, wielopokoleniowo. Ale cel był jeden i jedno serce :)
Historię duchowego przebudzenia w Herrnhut oraz jego póżniejszego szerokiego wpływu zaczerpnęłam ze strony Instytutu Rozwoju Didaskalos:
Przełomowym dniem w historii tej miejscowości był 13 sierpień 1727 roku. W czasie pamiątki Wieczerzy Pańskiej mieszkańcy doświadczyli wylania Ducha Świętego, podobnie jak pierwszy kościół w Jerozolimie w dniu Zielonych Świąt. W wyniku tego błogosławieństwa od Boga nastąpiła przemiana życia miejscowości widoczna w jakości życia jego mieszkańców oraz ich gorliwości w modlitwach. Powołano straże (grupy) modlitewne, które na zmianę modliły się przez 24 godziny na dobę. Modlitwa ta trwała przez ponad 120 lat.
Wkrótce u tych ludzi zrodziło się wielkie pragnienie wstawiania się o ludzi w innych krajach, którzy nie słyszeli jeszcze Ewangelii Jezusa Chrystusa, bądź nigdy go nie doświadczyło w osobistym życiu. W ciągu następnych lat wysłano setki misjonarzy na wszystkie kontynenty. Powstały liczne pieśni, wydano pierwszy protestancki śpiewnik, dzieła, przewodniki do studiowania Biblii przetłumaczone na kilkadziesiąt języków i wykorzystywane przez różne kościoły protestanckie. Herrnnhut stało się znane w świecie jako miejsce pierwszej protestanckiej wspólnoty chrześcijańskiej organizującej misje po całym świecie. (...)
Ruch przebudzeniowy zrodził Kościół Morawski (Bracia Morawscy, Moravian Church), wpłynął na nawrócenie ojców Kościoła Metodystycznego Jana i Karola Weslejów i był źródłem ewangelickiego przebudzenia w Anglii. Ruch ten był przykładem życia, poświęcenia, wytrwałości i heroizmu dla licznch kościołów w XVIII wieku i w następnych pokoleniach. Nawet życie wspólnoty było inspiracją i wzorem dla powstania i istnienia izraelskich kibuców. Nie sposób opisać w kilku zdaniach o ważności i wydarzeniach, które miały miejsce, a są spisane w wielu tomach ksiąg.
Sam hrabia jest niezmiernie interesującą postacią. Wychowała go babcia, kobieta o poglądach pietystycznych (pietyzm). Miała duży wpływ na rozwój duchowy wnuka. Hrabia, pomimo zakończonych studiów prawniczych, a natępnie pracy na stanowisku radcy na dworze drezdeńskim, wybiera poświęcenie się pracy duszpasterskiej w społeczności braci morawskich w Herrnhut. Niestety działalność tej chrześcijańskiej grupy nie była mile widziana, szczególnie przez władze ortodoksyjnego koścoła ewangelicko-luterańskiego, jak i przez otoczenie króla, na ktorego rozkaz Zinzendorf musiał sprzedać swój majątek i opuścić kraj. Hrabia przekazał majątek żonie, a sam udał się w podróż życia wiodącą przez Stralsund, Tybingę, Anglię aż do Ameryki (tam pozanał Johna Wesleya). Po drodze pracował jako nauczyciel, później jako pastor, zakładając liczne protestanckie wspólnoty. Wiele lat później tułaczka w końcu się skończyła, gdyż rząd pozwolił mu powrócić do domu. Tam spotkania braci morawskich przerodziły się już w silny ruch misyjny.
| pan hrabia |
Więcej o historii miasta Herrnhut, jego duchowym przebudzeniu oraz hrabim Zinzendorf przeczytać można w książce John'a Greenfield "Moc z wysokości". Zaczerpniętym z niej cytatem zakończę moje opowiadanie:
„Ochranov [Herrnhut] stał się duchowym miastem leżącym na górze, które nie mogło pozostać w ukryciu. Ze wszystkich krajów Europy przybywali tutaj ludzie, aby znaleźć zbawienie, bądź zostać ochrzczonym Duchem Świętym.”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz