Sierpień mija szybko, za szybko. Cieszę się z jego nienachalnych upałów, bo ciągle widać w nich lato. Pożółkłe liście na drzewach i pod nimi tłumaczę nawiedzającą nas suszą. Moje plany wakacyjne zmieniły się troszeczkę. Chyba jednak nie odwiedzę Cypru. Za to pojutrze wylatuję na kilka dni do Anglii.
W połowie sierpnia odwiedziłam moją Narnię. Jak zawsze kochaną i miłą, choć coraz mniej znanych twarzy mija mnie na ulicach. Spotkałam się z bliskimi - zarówno z rodziną jak i z przyjaciółmi spoza rodziny. Dobry czas to ten spędzony w dobrym towarzystwie! Oprócz rodziny odwiedziłam przyjaciółkę i jej męża, Kalinkę z Kalinowa i jej domek, koleżankę z dawnych lat, nowopoznanego kolegę. Byliśmy w uroczej restuaracji Stoczek w Białowieży (polecam!), hipsterskiej restauracji Inna Bajka w Białymstoku (też polecam!), na lodach - podobno naturalnych, na spacerze pośród okrytych zmierzchem, sierpniowych łąk Narni (po stokroć polecam!).
 |
| restauracja Stoczek w pożydowskim domku |
 |
| wnętrze |
 |
| pensjonacik obok restauracji |
 |
| białowieskie bagniska |
 |
| Białystok |
 |
smaczne hipsterstwo na talerzu :)
|
Dość dużo czasu spędziłam również w Państwowym Archiwum w Białymstoku poszukując swoich korzeni od strony taty/dziadka. To właśnie książka "Tańcząc z wrogiem", o której wcześniej pisałam, bardzo mnie do tego zachęciła. Moje nazwisko nie brzmi "polsko", jestem ciekawa skąd na te ziemie przywędrowało...? Będąc kilka lat temu w instytucie Jad Waszem w Izraelu zauważyłam, że sporo ofiar Holokaustu nosiło moje nazwisko, dość dużo pochodziło właśnie z Podlasia. Aczkolwiek nic mi nie wiadomo o ofiarach czy prześladowaniach w mojej rodzinie, raczej dobrze im się żyło.. Moje odkrycia skończyły się jednak na ustaleniu imienia mojego pra pra pra dziadka :) Księgi i metryki archiwalne z lat jedynie mnie interesujących spisywane były w języku rosyjskim. Nie żeby drukowanym rosyjskim, co byłoby dużo łatwiejsze w odczytywaniu.. Zapisały je dłonie mocno zaawansowane w sztuce kaligrafii! Miło się na to patrzy, mniej miło odczytuje :) Dobrze, że znam język rosyjski, choć i tak trudno mi było przyzwyczaić się do tego wielce pozawijanego i ozdobnego pisma. No nie powiem, bardzo się starali! Kolejne podejście do pachnących historią ksiąg prawdopodobnie nastąpi jesienią.. może wezmę kogoś do pomocy, żeby szybciej szły poszukiwania.
 |
| tylko okładka, wnętrza raczej nie można upubliczniać |
Pomiędzy obowiązkami, podróżami, odkryciami robiłam biżuterię. Kolekcję nazwałam ECHO LATA, bo i latem była inspirowana. Dobrze się bawiłam szczególnie przy przygotowywaniu strony internetowej (niedługo w odsłonie!) oraz zdjęć. Po raz pierwszy w życiu przeprowadziłam sesję zdjęciową - jak na pierwszą wyszła całkiem ładnie. Trochę się stresowałam, bo byłam nie przed, ale za obiektywem. Za to przed obiektywem jako modelka stała moja koleżanka, która akurat na sztuce i fotografii bardzo dobrze się zna. Na zachętę zamieszczam jedną fotę, reszta już wkrótce na stronie.
Kolejne pomysły na kolekcję o kolorach ciemniejszych, stonowanych, nierzadko jesiennych tworzą się już w mojej głowie oraz powoli w mojej warsztato-sypialni :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz