26 sie 2015

sierpniowo

Sierpień mija szybko, za szybko. Cieszę się z jego nienachalnych upałów, bo ciągle widać w nich lato. Pożółkłe liście na drzewach i pod nimi tłumaczę nawiedzającą nas suszą. Moje plany wakacyjne zmieniły się troszeczkę. Chyba jednak nie odwiedzę Cypru. Za to pojutrze wylatuję na kilka dni do Anglii.

W połowie sierpnia odwiedziłam moją Narnię. Jak zawsze kochaną i miłą, choć coraz mniej znanych twarzy mija mnie na ulicach. Spotkałam się z bliskimi - zarówno z rodziną jak i z przyjaciółmi spoza rodziny. Dobry czas to ten spędzony w dobrym towarzystwie! Oprócz rodziny odwiedziłam przyjaciółkę i jej męża, Kalinkę z Kalinowa i jej domek, koleżankę z dawnych lat, nowopoznanego kolegę. Byliśmy w uroczej restuaracji Stoczek w Białowieży (polecam!), hipsterskiej restauracji Inna Bajka w Białymstoku (też polecam!), na lodach - podobno naturalnych, na spacerze pośród okrytych zmierzchem, sierpniowych łąk Narni (po stokroć polecam!).
 


restauracja Stoczek w pożydowskim domku



wnętrze

pensjonacik obok restauracji

białowieskie bagniska

Białystok

smaczne hipsterstwo na talerzu :)

Dość dużo czasu spędziłam również w Państwowym Archiwum w Białymstoku poszukując swoich korzeni od strony taty/dziadka. To właśnie książka "Tańcząc z wrogiem", o której wcześniej pisałam, bardzo mnie do tego zachęciła. Moje nazwisko nie brzmi "polsko", jestem ciekawa skąd na te ziemie przywędrowało...? Będąc kilka lat temu w instytucie Jad Waszem w Izraelu zauważyłam, że sporo ofiar Holokaustu nosiło moje nazwisko, dość dużo pochodziło właśnie z Podlasia. Aczkolwiek nic mi nie wiadomo o ofiarach czy prześladowaniach w mojej rodzinie, raczej dobrze im się żyło.. Moje odkrycia skończyły się jednak na ustaleniu imienia mojego pra pra pra dziadka :) Księgi i metryki archiwalne z lat jedynie mnie interesujących spisywane były w języku rosyjskim. Nie żeby drukowanym rosyjskim, co byłoby dużo łatwiejsze w odczytywaniu.. Zapisały je dłonie mocno zaawansowane w sztuce kaligrafii! Miło się na to patrzy, mniej miło odczytuje :) Dobrze, że znam język rosyjski, choć i tak trudno mi było przyzwyczaić się do tego wielce pozawijanego i ozdobnego pisma. No nie powiem, bardzo się starali! Kolejne podejście do pachnących historią ksiąg prawdopodobnie nastąpi jesienią.. może wezmę kogoś do pomocy, żeby szybciej szły poszukiwania. 


tylko okładka, wnętrza raczej nie można upubliczniać


Pomiędzy obowiązkami, podróżami, odkryciami robiłam biżuterię. Kolekcję nazwałam ECHO LATA, bo i latem była inspirowana. Dobrze się bawiłam szczególnie przy przygotowywaniu strony internetowej (niedługo w odsłonie!) oraz zdjęć. Po raz pierwszy w życiu przeprowadziłam sesję zdjęciową - jak na pierwszą wyszła całkiem ładnie. Trochę się stresowałam, bo byłam nie przed, ale za obiektywem. Za to przed obiektywem jako modelka stała moja koleżanka, która akurat na sztuce i fotografii bardzo dobrze się zna. Na zachętę zamieszczam jedną fotę, reszta już wkrótce na stronie. 

Kolejne pomysły na kolekcję o kolorach ciemniejszych, stonowanych, nierzadko jesiennych tworzą się już w mojej głowie oraz powoli w mojej warsztato-sypialni :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz