14 wrz 2015

z serii: Asia i ciocia


Jedziemy samochodem. Z prawej siedzi Asia, z lewej jej malutki brat, ciocia w samym środeczku. Maluch zaczepia mnie chwytając za rękę. Asia i ja śmiejemy się z jego zaczepek. Zaczepiana przez malucha ręka nosi od wielu lat niewielką, acz widoczną bliznę. Tłumaczę Asi, że kiedyś mój pies tak bardzo się cieszył na mój widok, że skacząc z radości zranił mnie niechcący. Psa już nie ma od dawna, ale rana pozostała i o piesku czasami przypomina. Asia z miną myśliciela zadaje pytanie:

A: A gdzie jest pies?
C: Odszedł
A: Gdzie odszedł?

Wiedziałam, że na tym się nie skończy..

C: Do nieba odszedł

Mała główka pracuje już na pełnych obrotach:

A: Brokat [nasz pies domowy] też odejdzie do nieba?
C: Tak, kiedyś też odejdzie, ale jeszcze nie teraz..
A: A kiedy?

No i po co kobieto zaczynałaś ten temat, kiedy nie masz pojęcia jak o egzystencjalnych dylematach rozmawiać z pięciolatką! [Nie mówiąc już o poprawności teologicznej, bo pewności nie mam, czy zwierzęta do bram niebieskich rzeczywiście docierają...]

C: Odejdzie jak się zastarzeje, ale jeszcze nie jest stary, więc nie ma się co martwić.
A: To dobrze, no bo przecież Brokat nie zdechnie?

Ciocia delikatnie przeskakuje na inny temat..







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz