Dwa tygodnie temu odwiedziłam moją mamę w sanatorium w Ciechocinku.
Ciechocinek jest znany z potężnych, drewnianych tężni solankowych. Miasteczko jest nieduże, miejscami przypominające jeszcze czasy PRL-u, ale ma również wiele uroczych miejsc powstałych w czasach pozytywizmu i Młodej Polski. Spacer wokół starych tężni, czy też wizyta w zabytkowej Pijalni Wód Mineralnych przynosiły myśli i wyobrażenia przeszłości. To tu spacerowały wytworne damy w bogato zdobionych kapeluszach z parasolkami w dłoni. Delikatnie opierały się na ramionach eleganckich panów w cylindrach. Letnimi wieczorami spacerowali tak alejkami Parku Zdrojowego by dotrzeć do Teatru Letniego lub Muszli Koncertowej. To tu, to tam słychać było niegłośne rozmowy, czasami delikatny kobiecy śmiech. Stojąc przed ażurowo zdobioną Pijalnią Wód miałam wrażenie, że oni wszyscy tu jeszcze są. Ale nie byli... Było za to dużo niepotrzebnych, często kiczowatych gadżetów wewnątrz i na zewnątrz budynku.
Pomimo tego warto jest odwiedzić Ciechocinek. Szczególnie jeśli odwiedza się go w miłym towarzystwie. A towarzystwo moje było bardzo miłe. Cieszę się, że mogłam być tam z moją mamą.
Następny post będzie o majówce w Dworku Pod Kasztanami nad Jeziorem Radeckim. Fajna jesteś wiosno!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz