7 paź 2014

Aronka



czyli aronia czarna doczekała się ostatniego, lekko spóźnionego zbioru. Kilka kiści pełnych czarnych paciorków zostawiłam skrzydlatym przyjaciołom. Wróble, sikorki modre, ostatnie zięby i kosy, wszystkie "jagodolubne" ptaszki są częstymi gośćmi naszego ogródka (ku uciesze Małej Mi).






Aronia przywieziona z dalekiego północnoamerykańskiego kontynentu, początkowo jako eksponat rosyjskich ogrodów botanicznych, w końcu rozprzestrzeniła się po całym kraju, a nawet poza jego granicą. Aronka emigrantka, dzielna podróżniczka międzykontynentalna. Wiosną ubiera sukienkę z białych kwiatków z zielonym płaszczykiem liści. Jesienią nosi stroje wieczorowe, czerwień liści i onyksowe korale. 






Owoc aronii jest bardzo wartościowy, pełny przeróżnych właściwości leczniczych. Pomaga radzić sobie z dolegliwościami żołądka, wątroby, trzustki, hemoroidami, wysokim ciśnieniem, problemami krążenia, oczyszcza z toksyn, łagodzi nasze nerwy, dzielnie walczy z nowotworami i arteriosklerozą, spowalnia proces starzenia. Jest też cennym źródłem witamin A, C, E, PP, witamin z grupy B, potasu, wapnia, fosforu, magnezu i żelaza. To wprost niezastąpiona żywa apteczka, warto zaprosić ją do swojego ogródka. Ku zachęcie dodam, że drzewko nie jest wymagające, poradzi sobie prawie w każdych warunkach.  




Co prawda przy pierwszym poznaniu bywa cierpka. Jednak zamrożone i rozmrożone owoce tracą swoją cierpkość. Innym rozwiązaniem jest wymieszanie jej z innymi owocami. Aronia umiejętnie przetworzona, zasuszona, oswojona w słoikach i butelkach w naszych domowych spiżarniach zyskuje walory smakowe, stając się świetną kompanką przeróżnych potraw nawet na najwykwintniejszych stołach. Ładnie współpracuje z potrawami bogatymi w witaminę C, ułatwiając nam przyswojenie tej cennej witaminki.






Czy już ją pokochaliście? Prawda, że przy bliższym poznaniu okazuje się cudowna?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz