21 kwi 2015

Reformacje, czyli wiosna i nowi lokatorzy


Wiosna, ach to Ty! Wiosna przyniosła zmiany, nie tylko kolorystyczne i pogodowe. Wiosną wprowadziła się do nas zaprzyjaźniona rodzinka.  Ale numer! Robi się coraz weselej w tym naszym domku :) Nie dość, że słońce, że zielono, że rower i taras, to jeszcze małżeństwo z dwójką maluchów.. haha tego się nie spodziewałam! Nawet się z nami zmieścili, na razie tymczasowo, ale ptaki śpiewają różnie o tym, co może jeszcze nadejść.. więc pożyjemy – zobaczymy.

Atmosfera spokojnego, czasami wyludnionego domu (bo każda z nas ma pracę i dużo innych zajęć) zmieniła się diametralnie. Dwumiesięczny chłopiec kwili od rana w salonie, a czteroletnia, rezolutna dziewczynka puka i pyta zza drzwi, czy już wstałam. A co robisz, ciocia? A dlaczego? Ale wiecie co, mi to wcale nie przeszkadza! I chyba lubię tego młodego, co postękuje w wózeczku oraz te codzienne „sto pytań do” zadawane przez nową, małą współlokatoreczkę!  Poza tym w domu zawsze jest mama. To nic, że nie moja.. to nic, że nie moja to rola. Ale jest! Stróż domowego ogniska. Inaczej wraca się do domu, kiedy ma się tę świadomość - ktoś w nim jest i ucieszy się na mój widok J

Osadzone tak niespodziewanie w nowych okolicznościach domowych, my - pierwsze domowniczki tegoż domostwa, próbujemy na nowo definiować nasze miejsce i rolę w nim odgrywaną. Przyznam, że czasami wygląda to dość zabawnie J



wiosna w naszym ogródku









a to wiosenna oranżeria mojej mamusi


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz