Wiosna, ach to Ty! Wiosna przyniosła zmiany, nie tylko
kolorystyczne i pogodowe. Wiosną wprowadziła się do nas zaprzyjaźniona rodzinka.
Ale numer! Robi się coraz weselej w tym
naszym domku :) Nie dość, że słońce, że zielono, że rower i taras, to jeszcze
małżeństwo z dwójką maluchów.. haha tego się nie spodziewałam! Nawet się z nami
zmieścili, na razie tymczasowo, ale ptaki śpiewają różnie o tym, co może
jeszcze nadejść.. więc pożyjemy – zobaczymy.
Atmosfera spokojnego, czasami wyludnionego domu (bo każda z
nas ma pracę i dużo innych zajęć) zmieniła się diametralnie. Dwumiesięczny chłopiec kwili od rana w salonie, a czteroletnia, rezolutna dziewczynka puka i pyta
zza drzwi, czy już wstałam. A co robisz, ciocia? A dlaczego? Ale wiecie co,
mi to wcale nie przeszkadza! I chyba lubię tego młodego, co postękuje w wózeczku
oraz te codzienne „sto pytań do” zadawane przez nową, małą współlokatoreczkę! Poza tym w domu zawsze jest mama. To nic, że
nie moja.. to nic, że nie moja to rola. Ale jest! Stróż domowego ogniska.
Inaczej wraca się do domu, kiedy ma się tę świadomość - ktoś w nim jest i ucieszy się na mój widok J
| wiosna w naszym ogródku |
| a to wiosenna oranżeria mojej mamusi |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz