23 kwi 2015

Kreatywnie



Powietrze tchnie wiosną, ptaki śpiewają wesoło, jest coraz jaśniej.. Jak to dobrze budzić się ze słońcem i wracać z pracy ze słońcem, móc wyjść z nim jeszcze na spacer lub na zakupy. Jak miło pomyśleć, że będzie mi teraz towarzyszyło coraz częściej.

Słońce dodaje mi energii. Nie tylko ono. Jak już wspominałam, cały mój dom ożywił się przyjmując w swe progi nowych lokatorów. Czuję, że wszystko wokół sprzyja działaniu, tworzeniu, po prostu kreatywności. Dni coraz bardziej się wydłużają, by móc pomieścić wszystkie moje pomysły :) Już kwiaty powędrowały na taras. Zeszłoroczny, przerośnięty goździk zawisł na tarasowej kolumnie, a nowozakupione stokrotki i inne wiosenne kwiatuszki przeprowadziły się do glinianej donicy. Już rower napompowany i używany z radością. Nawet wróciła mi pasja do robienia biżuterii. W ostatni weekend zrobiłam trzy naszyjniki i jedną parę kolczyków. Kolejne pomysły w głowie czekają na rychłą realizację.. Jestem podekscytowana życiem!

A oto zdjęcia mojej biżu - na szybko, metodą niestety jedynie "komórkową"..






\


Ten naszyj jest staszy o kilka tygodni



21 kwi 2015

Reformacje, czyli wiosna i nowi lokatorzy


Wiosna, ach to Ty! Wiosna przyniosła zmiany, nie tylko kolorystyczne i pogodowe. Wiosną wprowadziła się do nas zaprzyjaźniona rodzinka.  Ale numer! Robi się coraz weselej w tym naszym domku :) Nie dość, że słońce, że zielono, że rower i taras, to jeszcze małżeństwo z dwójką maluchów.. haha tego się nie spodziewałam! Nawet się z nami zmieścili, na razie tymczasowo, ale ptaki śpiewają różnie o tym, co może jeszcze nadejść.. więc pożyjemy – zobaczymy.

Atmosfera spokojnego, czasami wyludnionego domu (bo każda z nas ma pracę i dużo innych zajęć) zmieniła się diametralnie. Dwumiesięczny chłopiec kwili od rana w salonie, a czteroletnia, rezolutna dziewczynka puka i pyta zza drzwi, czy już wstałam. A co robisz, ciocia? A dlaczego? Ale wiecie co, mi to wcale nie przeszkadza! I chyba lubię tego młodego, co postękuje w wózeczku oraz te codzienne „sto pytań do” zadawane przez nową, małą współlokatoreczkę!  Poza tym w domu zawsze jest mama. To nic, że nie moja.. to nic, że nie moja to rola. Ale jest! Stróż domowego ogniska. Inaczej wraca się do domu, kiedy ma się tę świadomość - ktoś w nim jest i ucieszy się na mój widok J

Osadzone tak niespodziewanie w nowych okolicznościach domowych, my - pierwsze domowniczki tegoż domostwa, próbujemy na nowo definiować nasze miejsce i rolę w nim odgrywaną. Przyznam, że czasami wygląda to dość zabawnie J



wiosna w naszym ogródku









a to wiosenna oranżeria mojej mamusi