24 paź 2014

Wedding plannerki




Pewnego razu, wieczorem przy herbatce, w przytulnym mieszkanku Rusałki narodził się ciekawy pomysł. Pomysł na biznes, biznesik kobiecy, tak na próbę, na początek. Trzy startujące bizneswoman i fotografka! Nazwa tegoż biznesu to wedding plannerki, a w naszym ojczystym języku po prostu konsultantki ślubne. To zawód rodem z USA, cieszący się ostatnio sporym zainteresowaniem, a przybliżony nam przez kilka romantycznych komedii (również wprost z Zachodu, a skądinąd). Zainteresowana tematem przeglądałam różne strony internetowe opisujące kim w rzeczywistości jest ta/ten wedding planner. Natknęłam się na sporo ciekawych opisów..

Przewodnik po krainie weselnych rozterek.
Organizator ślubów jak z bajki.
Pomoże zrealizować największe marzenia.
Sprawi, że poczujecie się szczególni.
Potrafi przewidywać problemy i je eliminować.
Poprowadzi Młodą Parę przez gąszcz przygotowań ślubnych, który dla większości Par jest gąszczem nieznanym. 

Określenie "gąszcz nieznany" szczególnie przypadło mi do gustu :) Wyobraźnia podsunęła mi obraz karczownika przemierzającego nieprzebyte gęstwiny dzikiej dżungli, siłującego się z otaczającymi go lianami i ciernistymi krzewami... Czy przebrniemy?!

Na pierwszy ogień wybrałyśmy ślub znajomych. Nie rzuciłyśmy się tak od razu w ten "gąszcz nieznany". Zajęłyśmy się jedynie dekorowaniem sali ślubnej (a nie był to kościół). Spodobało mi się to wspólne planowanie, wyprawy o świcie na giełdy kwiatowe, wybieranie kwiatów i dekoracji... Przy okazji zakupiłam sobie cudne szklane pucharki w stylu vintage :)

Dekoracja wyszła nam naprawdę ładnie. Sala ślubna była sama w sobie bardzo ozdobna (cały budynek jest zjawiskowy - patrz tu) . Ściany okalały przeróżne płaskorzeźby, w każdym kącie "wyrastało" jakieś rzeźbione drzewo, na lewo od wejścia stała wtulona w ścianę potężna menora, zaś na prawo pomiędzy oknami wisiały ogromne podświetlane, rzeźbione dzbany. Żeby tego było mało, nad naszymi głowami zamiast zwykłego sufitu było coś na kształt podwieszanego sklepienia niebieskiego. Dekoracja ślubna nie mogła być nazbyt pstra, ale wpasowana w tę niecodzienną scenerię. Uważam, że dałyśmy radę :) 


Ślub był piękny, a para młoda urocza :) Calineczka i Książę elfów uśmiechnięci i skupieni siedzieli pod udekorowaną przez nas kwiecistą pergolą. W powietrzu unosiło się podekscytowanie, wyczekiwanie i miłość oczywiście. Przewieszone przez pergolę kryształowe serduszka migotały w świetle słońca jak małe świetliki. 














Fot. Krzysztof Czechowski

19 paź 2014

Pożegnanie i wskazówka czasu



To są te dni, kiedy robi mi się smutno. Drzewa rozbierają się do zimowej, nie tak krótkiej drzemki. Liście spadają na potęgę jak wielki, złoty śnieg. Aż szkoda je deptać. Słońce oddala się, zabierając ze sobą długie dni, ciepło i witaminę D. W pogoni za słońcem niebem suną klucze ptaków. Żegnam się z nimi wzrokiem i myślę, że też bym chętnie pofrunęła za słońcem i jego złotym światłem. Powoli odchodzi paleta ciepłych barw, robiąc miejsce tym chłodnym. Idąc tak czerwonym dywanem liści, z odgłosem odlatujących ptaków nad głową, zanuciłam piosenkę o pożegnaniu.

"Just because everything's changing doesn't mean it's never been this way before.
You'll come back when it's over. No need to say goodbye"

Tak, nastała pora pożegnań, odlotów, odejść, bezszelestności i bezświergotu. Gwar codzienności przenosi się z ulic do ciepłych domów i urokliwych kawiarni, przytula do kominków, unosi się w atmosferze rozmów przy gorącej herbacie i szarlotce. Wszystko ma swój czas i porę, swoje odejścia i powroty, oczarowania i rozczarowania. Zegar wybija godzinę coraz późniejszej jesieni. Jednak, gdy wskazówka zatoczy koło - to co mija znowu będzie. Jak śpiewa Regina Spektor w "The Call" ...

"Wrócisz, kiedy to się skończy. Nie trzeba się żegnać."

Zostawiam Was z tą piosenką. Jest piękna. Niech się Wam nuci w te chłodne, jesienne dni i ogrzewa od środka :)




9 paź 2014

Obrazy Mistrza


"Akt stworzenia jest wielkim dziełem sztuki 
i wszystkie dzieła, które powstały później, 
pozostają echem oryginału" 

John & Stasi Eldredge, Urzekająca




Wszystkie poniższe działa sztuki uwieczniłam wracając z pracy. Czasami wystarczy mieć oczy szeroko otwarte..



 Park przy przystanku tramwajowym

Stoję na przystanku autobusowym. Pada, leje, jest szaro, ludzie chodzą śpiesznie uciekając przed deszczem. Ludzie baz twarzy, z głowami w parasolach. Drzewa mokre, ulica mokra, ja też trochę mokra. Autobus zgubił się gdzieś w tym deszczu i od 40 minut nie przyjeżdża. Niebo zachmurzone, twarz moja zachmurzona. Zerkam spod parasola próbując znaleźć coś niezmęczonego, niezachmurzonego, nieposępnego, coś na pocieszenie, jakiś promyk piękności. I znajduję! Piękne gałązki, listeczki jesienne na tle szarości. Dzieła sztuki są wszędzie. Obraz Mistrza..






Kwiaty spotkane idąc alejką do domu. Sztuka rośnie na polach, przy drogach, alejkach. Można podziwiać, zdarza się podeptać..



7 paź 2014

Aronka



czyli aronia czarna doczekała się ostatniego, lekko spóźnionego zbioru. Kilka kiści pełnych czarnych paciorków zostawiłam skrzydlatym przyjaciołom. Wróble, sikorki modre, ostatnie zięby i kosy, wszystkie "jagodolubne" ptaszki są częstymi gośćmi naszego ogródka (ku uciesze Małej Mi).






Aronia przywieziona z dalekiego północnoamerykańskiego kontynentu, początkowo jako eksponat rosyjskich ogrodów botanicznych, w końcu rozprzestrzeniła się po całym kraju, a nawet poza jego granicą. Aronka emigrantka, dzielna podróżniczka międzykontynentalna. Wiosną ubiera sukienkę z białych kwiatków z zielonym płaszczykiem liści. Jesienią nosi stroje wieczorowe, czerwień liści i onyksowe korale. 






Owoc aronii jest bardzo wartościowy, pełny przeróżnych właściwości leczniczych. Pomaga radzić sobie z dolegliwościami żołądka, wątroby, trzustki, hemoroidami, wysokim ciśnieniem, problemami krążenia, oczyszcza z toksyn, łagodzi nasze nerwy, dzielnie walczy z nowotworami i arteriosklerozą, spowalnia proces starzenia. Jest też cennym źródłem witamin A, C, E, PP, witamin z grupy B, potasu, wapnia, fosforu, magnezu i żelaza. To wprost niezastąpiona żywa apteczka, warto zaprosić ją do swojego ogródka. Ku zachęcie dodam, że drzewko nie jest wymagające, poradzi sobie prawie w każdych warunkach.  




Co prawda przy pierwszym poznaniu bywa cierpka. Jednak zamrożone i rozmrożone owoce tracą swoją cierpkość. Innym rozwiązaniem jest wymieszanie jej z innymi owocami. Aronia umiejętnie przetworzona, zasuszona, oswojona w słoikach i butelkach w naszych domowych spiżarniach zyskuje walory smakowe, stając się świetną kompanką przeróżnych potraw nawet na najwykwintniejszych stołach. Ładnie współpracuje z potrawami bogatymi w witaminę C, ułatwiając nam przyswojenie tej cennej witaminki.






Czy już ją pokochaliście? Prawda, że przy bliższym poznaniu okazuje się cudowna?