8 lip 2016

Spokojna Przystań

Ja tylko na chwilkę. 
To intesywny czas, pracy mnogość. Resetuję się jedynie wolnymi wieczorami zaczytując w kilku książkach na raz. Moja przepowiednia jednak się nie sprawdziła... Samotnia (tj. kawalerka) nie wzbudziła we mnie ogromu gościnności. Wolne chwile spędzam zajmując się mieszkaniem i czytając - dużo więcej i częściej niż dotychczas (wieczory z książką są wspaniałe!). Za to wyłaniają się powoli nowe nawyki.. Zmywam naczynia wtedy, kiedy mi się chce! Ale ten nawyk raczej chciałabym powstrzymać :) Bardziej chwalebny.. Nie wybiegam do pracy niemal prosto z łóżka. Wstaję na tyle wcześnie, że mam około godzinę na posiedzenie przy kawie i Biblii. I bardzo lubię te poranki! Oddaję się leniwej kontemplacji. Myśli budzą się, przeciągają, a następnie kierują w stronę wdzięczności. Siedzę przy stole lub na fotelu i spoglądam w okno. Oprócz kilku kominów i szczytów dachów nic nie przesłania mi nieba. Widok nieba to niemal 3/4 mojego okna! Niebo jest najpiękniejsze, gdy się je ogląda z ziemi (najlepiej z pierwszego piętra). Bóg stworzył je dla naszej przyjemności i kontemplacji właśnie.. tak sądzę.. Chmury mają w sobie coś magicznego, zawsze nowe przesałanie nieboskłonu (czyt. niebo się do nas skłania). Ta poranna godzinka ładuj mnie energią i radością niemal na cały dzień! 

Moje mieszkanko to Spokojna Przystań. Nazwa z dawnego, niedokończonego opowiadania, już nawet nie pamietam o czym dokładnia miałam tam pisać.. Czasy liceum :) Także od dziś słowo "kawalerka" już się tu nie pojawi. Kawalerka .. cóż, słowo bez polotu, za grosz romantyzmu :) Kawalerka jest dla kawalera, albo kawalerii, choć takowa raczej by się w niej nie zmieściła.. Dla mnie jest to Spokojna Przystań.

Poniżej komórkowe zdjęcia z pierwszych tygodni czerwca.

 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz