30 wrz 2015

Nie nadążam za jesienią

W gardle siedzi jeż i kłuje. Na głowie noszę dziesięciokilogramową czapę niewidkę. A po ciele biegają mrówki i drżę. Oto skutki jesieni, co zdecydować się nie może, czy jest ciepła, czy zimna. Nie nadążamy za nią. Ja i miasto niemal całe nie nadążamy.. W autobusie po prawej kichają, po lewej smarkają. Biuro wyludnione. Jęczy mi dusza i ciało, że chcą pod koc i spać, spać, tylko spać.. ewentualnie wypić gorącą herbatkę z rumem i miodem. A tu praca wzywa, zastępuję już jedną osobę, nie ma zastępstwa dla mnie :( Odwołane moje popołudniowe plany. Oby do piątku...

Na pocieszenie aranżuję w myślach mój pokój. Metamorfozy mojej sypialni coraz bliższe, nie mogę się doczekać... 
Na pocieszenie posłucham muzyki lub głuchej ciszy - przyjemnej, gdy ciało potrzebuje spokoju.
Na pocieszenie spojrzę z nostalgią za okno. Leszczyna i brzoza przed moim oknem pięknie tańczą w blasku zachodzącego słońca. 
Na pocieszenie poczytam książkę pomiędzy spaniem a spaniem. Koniecznie powieść lub jakaś historia, np. historia biżuterii, co leży już na łóżku.. Tylko nie poradniki i inne "5 kroków do"! Strasznie mnie ostatnio nużą..  
Na pocieszenie obejrzę po raz kilkudziesiąty Anię z Zielonego Wzgórza. Ona nigdy mi się chyba nie znudzi, a zawsze podniesie na duchu.
Na pocieszenie pośnię sobie spokojnie i lekko. 
Ach.. 

Na jeszcze jedno pocieszenie zamieszczam zdjęcia lata. Już się pakowało do ucieczki, ale zdążyło obdarować nas ostatnimi, gorącymi weekendami sierpnia.Więcej w zakładce INSPIRA.










14 wrz 2015

z serii: Asia i ciocia


Jedziemy samochodem. Z prawej siedzi Asia, z lewej jej malutki brat, ciocia w samym środeczku. Maluch zaczepia mnie chwytając za rękę. Asia i ja śmiejemy się z jego zaczepek. Zaczepiana przez malucha ręka nosi od wielu lat niewielką, acz widoczną bliznę. Tłumaczę Asi, że kiedyś mój pies tak bardzo się cieszył na mój widok, że skacząc z radości zranił mnie niechcący. Psa już nie ma od dawna, ale rana pozostała i o piesku czasami przypomina. Asia z miną myśliciela zadaje pytanie:

A: A gdzie jest pies?
C: Odszedł
A: Gdzie odszedł?

Wiedziałam, że na tym się nie skończy..

C: Do nieba odszedł

Mała główka pracuje już na pełnych obrotach:

A: Brokat [nasz pies domowy] też odejdzie do nieba?
C: Tak, kiedyś też odejdzie, ale jeszcze nie teraz..
A: A kiedy?

No i po co kobieto zaczynałaś ten temat, kiedy nie masz pojęcia jak o egzystencjalnych dylematach rozmawiać z pięciolatką! [Nie mówiąc już o poprawności teologicznej, bo pewności nie mam, czy zwierzęta do bram niebieskich rzeczywiście docierają...]

C: Odejdzie jak się zastarzeje, ale jeszcze nie jest stary, więc nie ma się co martwić.
A: To dobrze, no bo przecież Brokat nie zdechnie?

Ciocia delikatnie przeskakuje na inny temat..