Wielebna jest zajęta, dlatego też mało bywa na blogu. A to za sprawą stworzonej przeze mnie strony na facebook'u o nazwie
ESH. Jest to strona z bizuterią, nie byle jaką biżuterią, bo własną mą ręką tworzoną (w skrócie: ESH to Wielebna, Wielebna to ESH). Przez ostatnie 2 dni odwiedziło ją ponad 100 osób! Co też zaskutkowało przedświątecznymi zamówieniami, nad którymi będę teraz siedziała wieczorami. Nawet nie mam czasu na Singielkę - serial, o którym pisałam już wczesniej. A jeśli doszło już do tego zaniedbania, może to jedynie oznaczać, że prawdziwie nie mam tymi późnymi wieczorami ani czasu, ani siły :)
Poza tym cieszę się narastającym przedświątecznym klimatem. Współlokatorki uparły się, że w tym roku musimy mieć chionkę (zazwyczaj miałyśmy tylko dekoracje). Zamówiłam już pięknego, drewnianego renifera - ręcznie wyciętego przez narzeczonego koleżanki z pracy. Koleżanka z pracy również wciągnęła się w robienie biżuterii, tworzy piękne koralikowe bransolety -
Madame-Beads!
Jadąc codziennie autobusem do pracy przyglądam się bezśnieżnym, ale za to cudownie seledynowym polom. Jakoś mało nastrou przedświątecznego w otaczającej przyrodzie.. Trudno, dobrze, że mam chociaż ten seledyn :) Dzięki takim widokom polubiłam ten kolor, wcześniej kojarzył mi się z obrzydłą, wyblakłą farbą na starych ścianach. Jadę tak sobię, patrzę i czerpię siły na nowy dzień. I myślę, że prawda to jest to, co za oknem i Ten w górze. Reszta to dodatki. 100 lajków to dodatek. Dwie kropelki uciekły koncikami oczu. Z roku na rok coraz częściej w takich chwilach rozmyślań towarzyszy mi mokrookie Wzruszenie. Patrząc codziennie przez okno autobusu przypomina mi się często wiersz, który napisałam pewną jesienią właśnie, wracając z mojej wschodniopolskiej Narni na Wielkopolskę.
ponownie zostawiam
wschodnią stronę życia
ten sam niezmiennie
film w oknie pociągu
seledynowe pola
przetarte jesienią
ciemne plamy lasów
zakończone szlaczkiem
brunatne strumyki
przerośnięte trawy
spiczaste kościoły
mgłą osnute domy
przełamujące
w tle stukotu torów
uciekającą
linię horyzontu
Jak widać, lubię okna :)