16 lut 2015

Moje hieroglify




Przeglądam stare zeszyty. Wszystkie zapisane przeze mnie. Jeśli próbuję coś zrozumieć, zapamiętać, powiedzieć, a szczególnie przemyśleć.. piszę. Pisząc rozumiem siebie lepiej. Dlatego chyba z 20 takich grubych zeszytów mam w swoich szufladach. Zaczęło się od tego, że potrzebowałam odszukać pewne informacje, a skończyło na tym, że kartkuję wszystko jak leci, czytam, śmieję się, płaczę, wzdycham, prycham... :) Dziś znalazłam moje stare wiersze i od razu pomyślałam, że muszę dać je na bloga. Wiersze kierowałam do Boga przebywając na Rondzie Śródka (miejsce w moim mieście) :) Poezja egzystencjalna (umyślnie nie używam określenia "religijna", gdyż słowa tego prawdziwie nie znoszę), młoda, choć już dziesięcioma laty uleżana. 


03.05.2006

Czym zacząć by nie spłoszyć
te ulotne nastroje?
Jak opisać by dziękować wymownie?
Igrają i hasają wewnątrz mnie
Twe promienie
Przyciągasz mnie tajemnicą
niepostrzeżenie
tak blisko
Twój oddech
wręcz na twarzy mojej

Niech Twoje słońca nie opuszczają
mojej samotnej planety

////

Modlitwa pokutna

Odpuść mi Panie me niemiłowanie
dla łaski swojej nieśmiertelnej
Odpuść mi Panie myśli kłamanie
gorzkością na ustach płonące
Odpuść mi, odpuść, że odrzucałam
Twe umiłowanie mnie samej

//////////

Więcej JegoMnie

Nie jestem nikim takim za kogo mnie bierzesz
Nie podobna jestem nawet do siebie
To nic, nie takie to straszne, naprawdę
To nic, mnie to nie smuci, pociesza
Im mniej siebie mam w sobie
Tym więcej mnie jest przy Tobie